Przejdź do:

Przedstawiciele Fundacji w mediach - Fundacja i niezalezność

01.04.2000

Rozmowa z prof. Maciejem W. Grabskim, prezesem Fundacji na rzecz Nauki Polskiej.

Fundacja i niezależność

 Roztropna polityka finansowa przynosiła doskonałe efekty, teraz wszystko zostało zastopowane, a na dodatek musieliśmy zapłacić podatek od zmiany przeznaczenia pieniędzy. Takie rozwiązanie deprecjonuje działalność fundacji w ogóle.


W ustawie prywatyzacyjnej pojawił się zapis, aby część środków uzyskanych z prywatyzacji przeznaczyć na zasilenie FNP.


- Rzeczywiście, jest tam zapis, aby 2 proc. udziałów w jednoosobowych spółkach skarbu państwa przekazać w majątek FNP z przeznaczeniem na rozwój nauki i technologii w Polsce. Z punktu widzenia nauki jest to duży sukces. Na pierwszy rzut oka taki zapis wygląda bardzo dobrze. Niejasność dotyczy tego, w jaki sposób będziemy mogli tym majątkiem zarządzać. Izba Skarbowa z jednej strony zakazuje nam prowadzenia operacji finansowych - stąd nasz obecny spór przed Naczelnym Sądem Administracyjnym - a z drugiej strony mówi się, że mamy dostać znaczące pieniądze w postaci udziałów w przedsiębiorstwach.

- Czy w innych krajach podobne fundacje płacą podatki od prowadzonej działalności finansowej?


- Na świecie fundacje finansujące swoje cele statutowe ze środków, w które uposażył je fundator, czyli tzw. fundacje niezależne, działają w oparciu o powszechną zasadę, że posiadany fundusz ?jest wieczny?, a więc nie może podlegać inflacyjnej deprecjacji. Rolą zarządów jest dbanie o zachowanie realnej wartości funduszu, natomiast wydatki na działalność statutową mogą pochodzić wyłącznie z zysku, który przynosi zarządzanie tym funduszem. Tak więc zarządy muszą prowadzić bardzo aktywną działalność finansową, gdyż tylko w ten sposób mogą maksymalizować wydatki na cele statutowe. Podatkowe ograniczenie tej aktywności odbiera sens istnienia fundacjom niezależnym. To właśnie ograniczenie wynikające z decyzji Izby Skarbowej w Warszawie wobec FNP spowodowało, że niedawno utworzona potężna Fundacja ?Wolność?, której fundusz założycielski pochodzi z części dawnego amerykańskiego funduszu wspierania przedsiębiorczości, została zarejestrowana nie w Polsce, ale w Stanach Zjednoczonych. Zorientowano się bowiem, że przepisy w naszym kraju mogą być rozmaicie interpretowane. Nie można zrealizować nienaruszalności funduszu założycielskiego, ograniczając się, zgodnie z wymaganiami Izby Skarbowej, jedynie do terminowych lokat bankowych, a pomijając inwestowanie pieniędzy w bardziej rentowne i znacznie zresztą bezpieczniejsze narzędzia finansowe, jakimi są np. obligacje skarbu państwa.

- Rozumiem, że za granicą fundacje nie płacą podatku od uzyskanych dochodów?

- Ze względu na swoje działanie na rzecz dobra publicznego, fundacje są zwolnione z obowiązku podatkowego. Nie chodzi tu o podatek od uzyskanych dochodów, ale o podatek, który płaci się w momencie, gdy posiadane środki przeznacza się na cele inne niż działalność statutowa, a więc podatek od wydatku. W naszym przypadku uznano, że przeznaczenie środków na zakup papierów wartościowych nie jest wydatkiem na cele statutowe, a więc wymaga opodatkowania. A jak można prowadzić w sposób trwały działalność statutową nie inwestując pieniędzy? Gdybyśmy całość środków wydali w jednym roku, czyli faktycznie roztrwonili fundusz założycielski jednorazowo, lub ich część trzymali na lokacie bankowej, a tym samym stopniowo je dewaluowali, to Izba Skarbowa nie miałaby żadnych zastrzeżeń. Ale nie taka przecież była intencja ustawodawcy!

- Myślę, że wtedy "odpowiednie czynniki" mogłyby oskarżyć zarząd o działalność na szkodę Fundacji albo co najmniej o niegospodarność.

- Zapewne tak. My jednak aktywnie inwestowaliśmy fundusze w gwarantowane przez państwo obligacje i bony skarbowe, w inne pojawiające się na naszym rozwijającym się rynku papiery, w tym również pewną, wynikającą z zasad tworzenia bezpiecznego portfela, część zaangażowaliśmy na giełdzie. Ta roztropna polityka finansowa przynosiła doskonałe efekty, teraz wszystko zostało zastopowane, a na dodatek musieliśmy zapłacić podatek od zmiany przeznaczenia pieniędzy. Takie rozwiązanie deprecjonuje działalność fundacji w ogóle. Gdyby ta interpretacja przepisów została utrzymana, niezależne fundacje dysponujące i gospodarujące funduszami założycielskimi nie będą mogły w Polsce istnieć. A jest to podstawowy rodzaj fundacji na całym świecie. Tak więc problem, który musi rozstrzygnąć Naczelny Sąd Administracyjny, ma charakter ustrojowy.

- Wynika z tego, że nasze prawo jest źle skonstruowane?

- Problem polega na interpretacji prawa. W dobrym prawie nie ma miejsca na dowolne interpretacje.

- Zatem, istnienie fundacji zależy od woli i zrozumienia urzędników?

- Zależy od urzędników i to nie na najwyższym szczeblu.

- Przy interpretacji prawa stosowanej przez Izbę Skarbową te 2 proc. udziałów w przedsiębiorstwach skarbu państwa może w obecnej sytuacji być przeznaczone jedynie na szybką konsumpcję?

- Dobrze, że uzyskane z prywatyzacji środki nie zostają przeznaczone w całości na łatanie dziur budżetowych, dzięki czemu pewna ich część będzie mogła zostać spożytkowana na dokonywanie zmian strukturalnych w niektórych ważnych dla państwa obszarach. Na szczęście uznano, że zalicza się do nich nauka. Problem, odnośnie którego w Fundacji nie mamy jeszcze jasności, polega na tym, czy będziemy musieli te pieniądze rozsypać szybko w różne miejsca w nauce, jak siano widłami po łące, czy też będziemy mogli stworzyć system, który pozwoli im wchodzić w ważne dla nauki obszary - rozwój badań, rozwój szkół naukowych, wspomaganie karier naukowych, przyciąganie młodych do nauki itp. - w sposób trwały. Nie mógłbym się podjąć takiego prostego rozdawnictwa, bo byłoby to po prostu niezgodne z regułami sztuki.

- FNP jest w naszym kraju jedyną tego rodzaju instytucją wspierającą naukę. Na świecie takie instytucje są dość popularne.

- W Polsce fundacje wspierające naukę działały już dawniej. Choćby Kasa im. Mianowskiego, Ossolineum, Zakłady Kórnickie. Na zasadach fundacji działała przed wojną Polska Akademia Umiejętności, która użytkowała środki wypracowane w wyniku zarządzania majątkami uzyskanymi od darczyńców i dobrodziejów. To jest stary wynalazek. Królowie też przeznaczali dobra na różne szczytne cele - np. szpitale czy uniwersytety - istniały też od niepamiętnych czasów dobroczynne fundacje kościelne.

- Mieliśmy jednak ponad pięćdziesięcioletnią przerwę w prowadzeniu tego rodzaju działalności. A teraz różne fundacje powstają jak grzyby po deszczu.

- W Polsce istnieje już kilka tysięcy fundacji. Niestety, niektóre z nich to podejrzane instytucje, więc właściwie trudno się dziwić Ministerstwu Finansów, że traktuje ich działalność tak niechętnie. Jednak porządne fundacje, o znakomitej reputacji, a jest ich w Polsce pokaźna liczba, nie mogą być wkładane do jednego worka z efemerycznymi tworami, powstałymi w celu wykonania doraźnego "skoku na kasę" albo przekrętu podatkowego. Porządne fundacje łatwo rozpoznać, przede wszystkim dzięki ich finansowej i decyzyjnej transparentności. I tu stosowanie prawa zawodzi - mimo iż istnieją w obecnej ustawie o fundacjach narzędzia do opanowania sytuacji, to nie są wykorzystywane.

- Instytucja fundacji jest chyba najbardziej charakterystyczna dla Ameryki Północnej?

- Tak, ale są też potężne fundacje w Europie. Jedną z największych na świecie jest Wellcome Trust z Wielkiej Brytanii. Sir Henry Wellcome, twórca znanego koncernu farmaceutycznego, cały swój majątek przekazał na rzecz fundacji, która wspiera badania, głównie medyczne. To jest gigant, oparty na funduszu, którego dzisiejsza wartość przekracza 12 mld funtów, co pozwala na wydawanie 600 mln funtów rocznie. W Ameryce są dziesiątki fundacji o majątku przekraczającym miliard dolarów. W Niemczech również można wskazać wiele potężnych fundacji działających na rzecz nauki. Nieco inna sytuacja jest we Francji, gdzie silne tradycje centralistyczne i socjalistyczne nie sprzyjają istnieniu tak niezależnych instytucji, jak fundacje. Być może wiąże się to z pamięcią, iż rewolucja francuska została sfinansowana głównie z zagrabienia fundacji kościelnych.

- Czy przepisy regulujące działalność fundacji w Polsce są podobne do stosowanych w innych krajach?

- Tego typu instytucje stanowią powszechnie niezwykle ważny element demokratycznego, obywatelskiego systemu finansowania celów publicznych. Ważny nie tylko dlatego, że na te cele kierują one środki pozabudżetowe, ale przede wszystkim ze względu na swoją decyzyjną niezależność. Mam nadzieję, że reguły obowiązujące w krajach wysokorozwiniętych będą także u nas traktowane jako niepodważalne. Wraz z kilkoma innymi Polskimi fundacjami zostaliśmy przyjęci do European Foundation Center, które prowadzi lobbing na rzecz tworzenia spójnego europejskiego ustawodawstwa dotyczącego fundacji.

- Jaka jest różnica między sposobami organizacji i zarządzania fundacji polskich i zagranicznych?

- Nasza fundacja była tworzona z wyobraźni, bez specjalnych doświadczeń. Wkrótce zaczęliśmy się jednak interesować, jak to się robi na świecie. I okazało się wtedy, że działamy zgodnie z ogólnie przyjętymi standardami. Z jednej strony, polega to na stworzeniu efektywnego systemu pozyskiwania środków na działalność statutową, czyli zarządzaniu własnymi aktywami, a z drugiej - na precyzowaniu celów ważnych z punktu widzenia obszaru, na którym działamy i sposobie kierowania na ich realizację środków w postaci grantów i subwencji.

- Jest jednak wiele typów fundacji. Niektóre utrzymują własne instytuty.

- Są fundacje, które żyją z corocznie przyznawanych dotacji budżetowych, np. zasłużona dla Polski Fundacja von Humboldta, Instytut Maxa Plancka - obie w Niemczech - i National Science Foundation w Ameryce. Niektóre fundacje, także niezależne, utrzymują instytuty naukowe, np. Howard Hughes Medical Institute - amerykańska fundacja o aktywach przekraczających 8 mld dolarów. Podstawowym typem fundacji działającym dla nauki są jednak fundacje niezależne przyznające granty czy subwencje. Wielką rolę odgrywają także fundacje społeczne o charakterze stowarzyszeń. Nie dysponują one dostatecznie wielkim funduszem, aby zapewnić im niezależność finansową, a swoją aktywność opierają na składkach swoich członków lub jednorazowych darowiznach i zapisach. Tak działa niezwykle zasłużona Fundacja Kościuszkowska ze USA. Warto tutaj wspomnieć, że w Stanach Zjednoczonych nie ma ustawy o fundacjach. Tam wszystkie zasady działalności finansowej są precyzyjnie uregulowane w ustawie podatkowej.

- Czy Amerykanie nie mają problemów z fundacjami tworzonymi dla uniknięcia podatków?

- Musimy przyglądać się Ameryce, gdyż tam pewne sprawy przetestowano znacznie wcześniej niż w Europie. Odnosi się to zwłaszcza do problemów korupcji, oszustw podatkowych czy nawet prania pieniędzy. W Ameryce też próbowano wykorzystać fundacje do unikania opodatkowania części zysków przedsiębiorstw. Dzięki przekazywaniu fundacjom części zysków, przedsiębiorstwa unikały opodatkowania tych pieniędzy. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że te same pieniądze wracały potem różnymi drogami do korporacji, a na cele statutowe kierowano znikomą cześć środków. Proceder ten ukrócono m.in. w ten sposób, że zakazano fundacjom przekazywania subwencji instytucjom dochodowym, czyli działającym dla dzielonego między udziałowców zysku. Zakazano również udziału fundacji w finansowaniu kampanii politycznych wszystkich szczebli oraz określono, że każda fundacja musi na cele statutowe przekazywać corocznie nie mniej niż 5 proc. swoich aktywów. Podobne zasady są stopniowo wprowadzane również w Europie.

- Jak na tle świata wygląda nasza fundacja pod względem wielkości, czyli zasobów finansowych?


- Na liście stu największych amerykańskich fundacji nie mieścimy się. Setna z nich ma aktywa kilkakrotnie większe od naszych.

- A jak wyglądają finanse FNP w dolarach?

- Wartość rynkowa naszych aktywów, po zapłaceniu w ubiegłym roku 55 mln zł podatku, wynosi ok. 250 mln zł, czyli blisko 60 mln dolarów. Zarówno w skali amerykańskiej, jak i europejskiej, nie jesteśmy wielcy.

- Mimo to znaczenie FNP dla polskiej nauki trudno przecenić.

- Cieszę się, że pan tak myśli. Jednak pieniądze, którymi fundacja wspiera naukę, to niespełna 1 proc. sumy, którą wydaje Komitet Badań Naukowych. Okazuje się, że podobnie jest w innych krajach, tzn. fundacje wydają na badania naukowe mniej więcej 1 proc. tego, co państwo. Oczywiście, wkład fundacji nie jest porównywalny z nakładami ponoszonymi przez budżet. Fundacje zazwyczaj nie utrzymują budynków, nie finansują sprzątania, ogrzewania, pensji pracowników itp., a do subsydiowania wybierają zwykle najbardziej atrakcyjne obszary nauki.

Rozmawiał Piotr Kieraciński

Źródło:
http://www.forumakad.pl/archiwum/2000/04/artykuly/07-rozmowa.htm