Przedstawiciele Fundacji w mediach - Japoński Nobel dla Polaka!
14.12.2001
Japoński Nobel dla Polaka!
Jacek Kubiak
Prof. dr hab. Andrzej K. Tarkowski z Uniwersytetu Warszawskiego, pionier badań w dziedzinie embriologii ssaków, został w czwartek pierwszym polskim naukowcem, któremu przyznano porównywaną z Nagrodą Nobla prestiżową nagrodę Japan Prize
Profesora Tarkowskiego wyróżniono w dziedzinie "biologia rozwoju" wraz z dr Anne McLaren z Wielkiej Brytanii.
- Czuję ogromną satysfakcję. Cieszę się, że moje badania z lat 60. i 70. zostały docenione i stały się podstawą wspaniałych technik używanych w dzisiejszej biologii i medycynie - powiedział "Gazecie" Tarkowski.
Laureat jest pionierem święcących dzisiaj światowe triumfy badań embriologicznych. Wiele jego prac, jeszcze z lat 50. i 60., prowadzonych na Uniwersytecie Warszawskim (gdzie dziś kieruje Zakładem Embriologii) i m.in. w Oksfordzie, przyczyniło się do zrozumienia podstawowych mechanizmów rządzących rozwojem ssaków.
Tajemnice pierwszych dni życia
Tarkowski i McLaren zajmowali się zarodkami na bardzo wczesnym etapie rozwoju. Swoje doświadczenia prowadzili na myszach. Jako pierwsi hodowali mysie zarodki poza organizmem matki (in vitro), przeprowadzali na nich różnorodne eksperymenty, a następnie wszczepiali je zastępczym matkom.
Tarkowski jako pierwszy wykazał, że można kierować rozwojem zarodka myszy. Pokazał m.in., że możliwe jest wyhodowanie zdrowej myszki z połowy zarodka. Jak tego dokonał? Poczekał, aż zapłodnione mysie jajo podzieli się na dwie komórki (tzw. blastomery), następnie jeden z tych blastomerów zniszczył i... okazało się, że zarodek na tym etapie był w stanie "przełknąć" stratę i odtworzyć brakującą połowę.
Dalsze badania profesora Tarkowskiego wykazały, że o ile taka manipulacja "uchodzi płazem" na bardzo wczesnym etapie rozwoju, o tyle później staje się niemożliwa.
Innymi słowy, istnieje granica, której przekroczenie uniemożliwia dalszy prawidłowy rozwój zarodkowy.
To właśnie dzięki m.in. tym badaniom stosuje się jest dziś tzw. preimplantacyjną diagnostykę prenatalną. Pozwala ona na pobieranie pojedynczych komórek z zarodków uzyskanych in vitro i sprawdzenie, czy w ich DNA nie kryją się groźne mutacje.
Dwa osobniki w jednym ciele
Polski uczony pokazał też po raz pierwszy, że można bezkarnie podzielić mysi zarodek na bardzo wczesnym etapie rozwoju na pojedyncze komórki, a potem je skleić. Mysi zarodek na tym nie ucierpi, rodzi się zdrowe zwierzę.
Co więcej można też łączyć ze sobą komórki pobrane z różnych zarodków, tworząc tzw. chimery. Okazało się, że takie chimery są również w stanie normalnie się rozwijać. Jeśli połączy się np. ze sobą komórki myszki czarnej i białej, urodzi się zdrowa, biało-czarna mysz.
Późniejsze usprawnienie techniki tworzenia chimer pozwoliło na uzyskiwanie organizmów transgenicznych, a więc takich, którym dostawia się obce geny.
Wspólne korzenie zwierząt
W latach 70. i 80. badania profesora Tarkowskiego dotyczyły regulacji procesów zachodzących w komórkach jajowych i plemnikach oraz zarodkach myszy. Wspólnie z dr Hanną Bałakier i Renatą Czołowską z Zakładu Embriologii UW wykazali, że istnieje jeden wspólny dla różnych gatunków ssaków czynnik wywołujący podział komórki. Co więcej, okazało się, że ten sam czynnik działa nie tylko u ssaków, lecz również w komórkach innych zwierząt, a nawet roślin i drożdży.
Ciekawostką jest także fakt, iż tegoroczna Nagroda Nobla w dziedzinie medycyny przypadła trójce badaczy, którzy wskazali czynniki sterujące cyklem komórkowym, jakimi Tarkowski zajmował się już w latach 70.
Seksmisja na okładce "Nature"
Nie mniej ważnym osiągnięciem Tarkowskiego jest wykazanie, że możliwa jest u ssaków partenogeneza, czyli rozwój organizmu powstałego bez udziału plemnika.
W trakcie badań okazało się jednak, że partenogenetyczne ssaki rozwijają się tylko do pewnych stadiów zarodkowych, potem embrion ginie. Brakuje mu bowiem pewnych niezbędnych genów z męskiego plemnika. Zatem to, co pokazywał film "Seksmisja", było lipą - ani myszy, ani człowieka nie da się odtworzyć z samego jaja, bez udziału męskich genów. Przynajmniej na razie.
Praca Tarkowskiego o partenogenetycznych myszach ukazała się w jednym z najszacowniejszych pism naukowych świata "Nature", a zdjęcie zarodka trafiło na okładkę pisma.
13 lat przed Dolly
W 1983 r. Tarkowski wraz z niżej podpisanym opracował metodę łączenia ze sobą komórek zarodka myszy za pomocą tzw. fuzji komórkowej z użyciem prądu elektrycznego.
Pamiętam, jak przez okna naszego laboratorium na Krakowskim Przedmieściu widzieliśmy szalejących przed uniwerkiem ZOMO-wców. To były czasy, kiedy używaliśmy skonstruowanych samodzielnie elektrod i komór do traktowania zarodków polem elektrycznym. Profesor cieszył się jak dziecko, kiedy wreszcie fuzja się udała. W chwili gdy nasze zawodne generatory zastąpiliśmy porządnym, przywiezionym przez Tarkowskiego z Oksfordu (nazwaliśmy go "kopadełkiem" - od kopania mysich zarodków prądem), mogliśmy wprowadzać do zarodków lub komórek jajowych nawet maleńkie komórki grasicy czy czerwone krwinki myszy.
13 lat później tę właśnie metodę zastosował Ian Wilmut do przeszczepiania jądra do komórki jajowej owcy, w wyniku czego powstała słynna owieczka Dolly.
Źródło:
http://wyborcza.gazeta.pl/info/artykul.jsp?xx=603074&dzial=010600