| |
|
26/28.07.02
Nr 144
Fiskus nie daruje fundacjom
Nie można pomagać obywatelom, nie wspierając jednocześnie
kasy państwa - uznał fiskus, zgadzając się, by wolne od podatku
były tylko zyski fundacji, które pochodzą z lokat w obligacje
i bony skarbowe. Domagając się umieszczenia takiego przepisu
w ustawie o działalności pożytku publicznego, Ministerstwo
Finansów znów zakwestionowało istniejący zaledwie od trzech
miesięcy stan prawny. Efektem takiego rozwiązania może być
całkowity paraliż sektora organizacji pozarządowych.
W Sejmie trwają prace nad przygotowanym wspólnie przez Ministerstwo
Pracy i organizacje pozarządowe projektem ustawy o działalności
pożytku publicznego i wolontariacie. Nowy akt prawny ma uregulować
zasady działania instytucji typu non profit, a także ustalić
zasady ich współpracy z organami władzy publicznej. Przy
okazji postanowiono uregulować także kwestie związane z obowiązkami
fiskalnymi sektora pozarządowego. I właśnie rozwiązania forsowane
przez resort finansów wzbudziły najwięcej kontrowersji. Fiskus
chce bowiem, by zwolnienie od podatku dochodowego od osób
prawnych (art. 17 ustawy z dnia 15 lutego 1992 r. o podatku
dochodowym od osób prawnych, tj. Dz. U z 2000 r. nr 54, poz.
654 z późn. zm.) obejmowało tylko te dochody organizacji
społecznych przeznaczane na działalność statutową, które
pochodzą z nabycia obligacji Skarbu Państwa i bonów skarbowych
oraz obligacji wyemitowanych przez jednostki samorządu terytorialnego.
Jedynie państwo wie jak inwestować
- To oznacza, że państwo narzuca organizacjom pozarządowym
jedyny słuszny sposób inwestowania ich własnych, i to niepochodzących
z publicznych źródeł, pieniędzy i to w sposób niegwarantujący
zysków. Lokaty w papiery skarbowe mogą chronić majątek fundacji
przed inflacją, ale nie dają szansy na pomnażanie pieniędzy
- mówi Radek Skiba ze Stowarzyszenia Klon/Jawor.
- Taka propozycja to także krok w tył w stosunku do istniejącego
od niedawna, dzięki uchwale Sądu Najwyższego, stanu prawnego
- twierdzą przedstawiciele organizacji pozarządowych. Zgodnie
ze stanowiskiem SN w sprawie Fundacji na rzecz Nauki Polskiej
z marca tego roku (III ZP 21/01), dochód fundacji, której
cel statutowy stanowi wspieranie działalności naukowej, jest
w części wykorzystany na lokatę kapitału przez nabycie papierów
wartościowych wolnych od podatku dochodowego (na podstawie
art. 17 ust. 1 pkt 4 w związku z art. 17 ust. 1a pkt 2 i
art. 17 ust. 1b ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych).
Podstawą uchwały były zaskarżone przez Fundację na rzecz
Nauki Polskiej decyzje izby skarbowej, która ustaliła, że
organizacja część swojego dochodu przeznaczyła na zakup papierów
wartościowych i powinna od tego zapłacić podatek. Istniejąca
od 1991 r. fundacja swoją działalność statutową finansowała
wyłącznie ze środków uzyskanych z operacji finansowych. Wykorzystując
95 mln zł kapitału początkowego, do tego roku udzieliła dotacji
na kwotę ok. 200 mln zł. Dzięki stanowisku SN udało się jej
odzyskać 100 mln zł, obejmujące zapłacone wcześniej zobowiązania
i prawie dwukrotnie od nich wyższe odsetki za zwłokę. Precedensowy
charakter tego orzeczenia dawał podstawy prawne do korzystania
z takiego zwolnienia wszystkim innym instytucjom non profit,
które w podobny sposób chciałyby lokować dochody przeznaczone
w perspektywie na działalność statutową.
Stabilne finansowanie programów
- Jest to o tyle ważne, że przygotowywana ustawa o działalności
pożytku publicznego wprowadza także pojęcie tzw. kapitału
żelaznego, który będą mogły tworzyć fundacje. Jego istotą
jest ulokowanie pewnej nienaruszalnej części kapitału w korzystnych
inwestycjach i papierach wartościowych, z których dochód
jest następnie przeznaczany na cele statutowe. W ten sposób
organizacje zapewniają stabilne finansowanie prowadzonych
przez siebie programów - wyjaśnia Ewa Szymczak, prezes Stowarzyszenia
na Rzecz Forum Inicjatyw Pozarządowych. Według niej ograniczenie
sposobu inwestowania boleśnie uderzy w cały sektor organizacji
pozarządowych. - Z Polski wycofują się właśnie duże fundacje
zagraniczne, które w znacznym stopniu dotowały cały sektor,
a największe polskie organizacje grantodawcze, czyli finansujące
te mniejsze, nie będą miały szansy zdobycia na to środków
- wyjaśnia Ewa Szymczak. Możliwość zniesienia niekorzystnych
dla fundacji przepisów daje jeszcze tok prac sejmowych. Po
pierwszym czytaniu jednak takie propozycje się nie pojawiły.
Nieoficjalnie wiadomo też, że resort finansów skłonny jest
do ewentualnego pójścia na rękę organizacjom pozarządowym
jedynie przez ustawową klasyfikację funduszu żelaznego, a
nie przez zmianę ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych.
Magdalena Wejtuch
OPINIE
Anna Rozicka, dyrektor Fundacji Batorego
To ostatni moment, żeby myśleć o przyszłości polskich organizacji
pozarządowych. Wraz z wejściem naszego kraju do Unii Europejskiej
przestaną do nas napływać pieniądze, które cały sektor otrzymywał
od dużych grantodawców zagranicznych. Już teraz, uznając,
że Polska osiągnęła dostatecznie wysoki poziom rozwoju, niektóre
organizacje, takie jak Fundacja G. Sorosa czy Fundacja Forda
znacząco ograniczyły swoją pomoc dla naszego kraju. Jak duże
to były środki, mogą świadczyć dotacje z lat ubiegłych -
w ciągu 14 lat Fundacja Batorego rozdysponowała 80 mld dolarów,
w ostatnim roku było 5 mln. Jak zdobędziemy podobne środki
w sytuacji, gdy nie będziemy mogli efektywnie inwestować?
W konsekwencji ograniczenia podatkowe doprowadzą do tego,
że cały sektor skończy na garnuszku państwa.
Tomasz Perkowski, wiceprezes Fundacji na rzecz Nauki Polskiej
W krótkiej perspektywie skutki faktycznego przymusu inwestowania
w obligacje i papiery skarbowe nie będą widoczne. Ale w
dłuższym czasie nie można sobie wyobrazić pomnażania wartości
kapitału żelaznego bez inwestowania w akcje, bo w perspektywie
wielu lat papiery skarbowe nie są efektywnym sposobem pomnażania
pieniędzy. W świetle korzystnej dla nas uchwały Sądu Najwyższego
trudno nawet znaleźć argumenty, które uzasadniałyby stanowisko
fiskusa. Takim powodem na pewno nie jest bezpieczeństwo
środków, którymi dysponują fundacje. Bo za dobre i efektywne
lokowanie tych pieniędzy są odpowiedzialne władze statutowe,
którym z kolei odbiera się możliwość dywersyfikacji ryzyka
inwestycyjnego. Także argument o masowym nadużywaniu możliwości
wolnego od podatku kupowania akcji przez sektor organizacji
pozarządowych nie przekonuje. Przecież nie wszystkie organizacje
będą chciały z tej możliwości skorzystać - tak naprawdę
będzie to dotyczyło jedynie największych fundacji, które
rozdzielają granty i planują swoją działalność na 20-30
lat. Także teraz, mimo korzystnego stanu prawnego, tylko
sporadycznie się zdarza, by organizacje społeczne czerpały
przychody z giełdy.
|
|
|