|Mapa strony |FAQ |English |Szukaj 
Znajdź program
 
FNP w prasie
  Najnowsze
  Głosy o fundacji
 
Przedstawiciele fundacji w prasie
  Prasa o laureatach i beneficjentach FNP
  Spór z Izbą Skarbową
  Recenzje książek
 
  FNP w prasie \ Prasa o laureatach i beneficjentach FNP    
   


05.11.2001
Białka-przyzwoitki

Rozmawia Sławomir Zagórski

Kilkanaście lat temu odnalazłem w komórce bakterii białka, które, jak się potem okazało, my - ludzie - mamy niemal takie same jak muchy czy mikroby. Białka, które nie zmieniły się w czasie trzech miliardów lat ewolucji. Już kilka miesięcy po pierwszym odkryciu wiedziałem, że w ręce wpadło mi coś bardzo ważnego - mówi prof. Maciej Żylicz

Sławomir Zagórski: Udało się Panu natrafić na nową klasę białek. Nazwano je przyzwoitkami. Skąd ta nazwa?

Maciej Żylicz: A co takiego robi przyzwoitka? Chroni przed złymi połączeniami. Nie dopuszcza do tego, by inne białka siedzące w komórce łączyły się ze sobą w trwałe kompleksy. Mało tego. Nieco później pokazaliśmy, że przyzwoitki potrafią także być agresywne i rozrywać już istniejące złe połączenia.

Nazwę "molekularna przyzwoitka" [ang. molecular chaperone] wprowadził prof. Ron Laskey z Uniwersytetu Cambridge. Mnie bardziej podoba się termin "białko opiekuńcze".

W jakich okolicznościach w komórce powstają niedobre kompleksy białek?

- Przede wszystkim w warunkach stresowych. Np. wtedy, gdy wsadzimy komórki do alkoholu, albo gdy je podgrzejemy. W obliczu stresu prawdopodobieństwo złych białkowych połączeń dramatycznie wzrasta. I wtedy przyzwoitki mają pełne ręce roboty.

W jaki sposób odkrył Pan pierwszą przyzwoitkę?

- Zajmowałem się procesem, który teoretycznie nie miał z tymi białkami nic wspólnego - procesem namnażania się pewnego wirusa w komórce bakterii Escherichia coli. Chciałem krok po kroku powtórzyć w probówce wszystkie etapy powielania informacji genetycznej wirusa. Zauważyłem, że potrzebnych mu jest do tego 15 białek. Trzy z nich okazały się zupełnie nowe. I to właśnie były owe przyzwoitki, ale to wyszło na jaw znacznie później.

Rok po wyizolowaniu przeze mnie pierwszej przyzwoitki - w 1984 r. - Elizabeth Craig wraz z kolegami porównała pierwsze odkryte przeze mnie białko z pewnym białkiem muszki owocowej. Były niemal identyczne. Wtedy zrozumiałem, że wpadło mi w ręce coś bardzo ważnego.

W 1985 r. odpowiedniki moich bakteryjnych przyzwoitek wyizolowano z komórek człowieka. Jednym z nich jest tzw. białko szoku termicznego - Hsp70. Dziś wiemy, że przyzwoitki stanowią uniwersalny system obrony komórek przed skutkami niekorzystnych zmian środowiska. Występują we wszystkich żywych organizmach - od bakterii po Homo sapiens.

I wszędzie są takie same?

- Różnice między bakterią a muszką owocową są nieznaczne, pomiędzy muszką a człowiekiem - niemal niedostrzegalne.

O czym to świadczy?

- Że przyzwoitki należą do ekskluzywnego klubu najstarszych ewolucyjnie białek. Skoro niewiele zmieniły się przez trzy miliardy lat, to znaczy, że każda poważniejsza przeróbka w ich strukturze musiała być groźna w skutkach. Taki organizm po prostu nie przeżywał.

Ale za udział w ekskluzywnym towarzystwie trzeba słono płacić. I tak też jest z przyzwoitkami. Ceną, jaką płaci nasz organizm za konserwatyzm w budowie tych cząsteczek, są choroby autoimmunologiczne, a więc takie, w których organizm zaczyna zwracać się przeciwko sobie.

Nie potrafimy odróżnić własnej przyzwoitki od obcej?

- Dokładnie, i właśnie stąd bierze się np. reumatoidalne zapalenie stawów (jedna z powszechniejszych postaci reumatyzmu). Zaczyna się od infekcji bakteryjnej (zazwyczaj winne są tu te same drobnoustroje, które wywołują u nas anginę). Do krwi dostają się białka z komórek bakterii, w tym także - przyzwoitki. Człowiek wytwarza przeciwciała skierowane przeciw obcym białkom. Nieszczęście polega jednak na tym, że przeciwciała zaczynają atakować zarówno obce, jak i własne przyzwoitki, tak są do siebie podobne. Skutkiem takiej autoagresji jest poważna choroba stawów.

Przyzwoitki chronią komórkę w sytuacjach stresowych. A czy komórka ich potrzebuje, gdy nikt jej nie podgrzewa, nie wsadza do alkoholu?

- Otóż okazuje się, że niezależnie od sytuacji białka te pracują na pełnych obrotach. W stresie następuje dodatkowa mobilizacja, ale jak wszystko jest w porządku, na obijanie się też czasu nie mają. Muszą na okrągło sprawować opiekę nad innymi białkami.

Z moich badań wynika, że przyzwoitki biorą udział w odczytywaniu informacji genetycznej oraz w jej powielaniu. Natomiast inni badacze dowiedli, że przyzwoitki potrafią rozstawiać inne białka po kątach, każąc im przechodzić do poszczególnych "pokoi" w komórce. To one pilnują także prawidłowego zwijania się białek i wreszcie dbają o to, by w komórce panował porządek, by niepotrzebne białka były bezzwłocznie rozkładane.

Jakie znaczenie ma zwijanie białek i co tu mają do roboty przyzwoitki?

- Kiedy powstaje nowa cząsteczka białka, ma postać rozciągniętego łańcuszka. Taki łańcuszek stara się na ogół jak najszybciej poskręcać - do formy, w której jest biologicznie czynny. Tymczasem z punktu widzenia komórki to może być niekorzystne. Bo np. nowe białko powinno najpierw powędrować do mitochondrium [centrala energetyczna komórki] i zwinąć się dopiero w jego wnętrzu. Poskładane wcześniej po prostu się tam nie wciśnie. Przyzwoitka pilnuje, by białko nie zwinęło się przed czasem.

Przyzwoitki uważają także, by tworzone w tym samym czasie różne cząsteczki białek przypadkiem nie łączyły się ze sobą. Wpychają się pomiędzy wydłużające się łańcuszki i pilnują porządku.

Uczestniczą też w sprzątaniu komórki. Uszkodzone białka, których komórce nie udało się naprawić, są przerabiane na nowe. To bardzo ekologiczny proces.

Przyzwoitki same też są białkami. One również potrzebują opieki. Kto się tym zajmuje?

- To pytanie sami zadawaliśmy sobie bez przerwy i długo nie potrafiliśmy na nie odpowiedzieć. No bo jeśli każde białko wymaga do zwinięcia przyzwoitki, to kto zwija przyzwoitki? Innymi słowy, czy istnieje przyzwoitka przyzwoitek? Wydawało się, że sytuacja jest patowa.

Dziś wszystko jest już jasne. Wiadomo, że tylko co dziesiąte białko w komórce wymaga pomocy. Reszta - w tym same przyzwoitki - zwija się bez niczyjego udziału, spontanicznie.

W latach 80. na uniwersytecie stanowym Utah w Salt Lake City męczyłem moją przyzwoitkę z bakterii Escherichia coli. Gotowałem ją przez 10 minut, następnie schładzałem i... białko nadal było aktywne. Nie rozumieliśmy o co tu chodzi. To przeczyło wszelkim regułom biologii. Teraz już wiem, że wysoka temperatura uszkadzała przyzwoitkę, tyle że zaraz po ostudzeniu, w ciągu sekundy, potrafiła ona bez niczyjej pomocy zwinąć się ponownie i w niskiej temperaturze działać znów bez zarzutu.

Ile jest rodzajów przyzwoitek w komórce bakterii?

- Około 30.

Na ogólną liczbę białek...

- ...około 4300.

A u człowieka?

- Tego dokładnie nie wiemy.

30 z 4300 to mniej niż jeden procent.

- Ale za to stężenie przyzwoitek w komórce jest wysokie. To naprawdę bardzo ważne białka. Świadczy o tym również fakt, iż u człowieka produkcja jednej przyzwoitki [Hsp70] kodowana jest aż przez 11 identycznych genów rozrzuconych po różnych chromosomach. Jeśli jedno miejsce zostanie uszkodzone, w każdej chwili może włączyć się inne, po to, by zabezpieczyć produkcję tego białka.

Czego nadal nie wiemy o przyzwoitkach?

- Nie rozumiemy, w jaki sposób działają na system immunologiczny człowieka. Wiadomo, że intensywnie go pobudzają, ale dlaczego tak się dzieje?

Jednak już teraz naukowcy zaczynają gwałtownie przerabiać szczepionki, korzystając z pomocy przyzwoitek. Okazuje się, że ludzkie białko Hsp70 połączone z fragmentem chorobotwórczego mikroba potęguje produkcję przeciwciał przeciw tym mikrobom i na to właśnie rzucili się producenci szczepionek. Ogromne laboratoria zajmują się dziś wyłącznie łączeniem ludzkich przyzwoitek z białkami bakterii i wirusów.

Jakie szczepionki zostaną poprawione w pierwszej kolejności?

- To pozostaje tajemnicą firm biotechnologicznych.

Ale najważniejszy kierunek prac nad przyzwoitkami wiąże się z leczeniem nowotworów. Niespełna pięć lat temu prof. Srivastava z uniwersytetu stanu Connecticut ogłosił w "Nature", że białka te są w stanie wyleczyć myszy z nowotworu. Srivastava izolował białka z mysich komórek nowotworowych i z powrotem wstrzykiwał je zwierzętom. No i myszy nabierały oporności na nowotwór (wywoływany sztucznie - np. chemikaliami). Mało tego - te, które już chorowały na raka, nie miały przerzutów. To było ogromne osiągnięcie.

Komórki nowotworowe też posiadają przyzwoitki?

- Tak, ale inaczej rozlokowane. W zdrowej komórce te białka siedzą w cytoplazmie i jeśli dzieje się coś złego, przechodzą do jądra i chronią obecny tam materiał genetyczny. Tymczasem w komórkach nowotworowych część przyzwoitek umieszczona jest w błonie komórkowej.

Naukowcy natychmiast sprawdzili, czy przypadkiem przyzwoitki z komórek nowotworowych nie różnią się od tych ze zdrowych tkanek. Gdyby tak było, można by zrobić szczepionkę antynowotworową. Niestety, okazało się, że żadnej zmiany w budowie nie ma.

Nieco później wykryto, że w komórkach nowotworowych przyzwoitki łączą się z pewnymi peptydami (krótkimi łańcuchami aminokwasów). I te peptydy na szczęście są już charakterystyczne wyłącznie dla nowotworów. W zdrowej komórce przyzwoitki łączą się z innymi peptydami.

A więc dopiero kompleks: przyzwoitka plus peptyd wydaje się być wymarzonym celem szczepionki nowotworowej. Takie szczepionki są już dziś testowane. To może oznaczać długo oczekiwany przełom w terapii raka.

Panaceum na nowotwory?

- Nie tak szybko. Każdy człowiek ma nieco inne peptydy, a więc to będzie wyłącznie autoszczepionka. Coś, co będzie działać na Kowalskiego, a nie na Malinowskiego.

Ale Kowalskiego wyleczy z każdego nowotworu? Peptydy są identyczne niezależnie czy to rak prostaty, czy płuc?

- Tego dziś nie wiemy.

Bada Pan nadal przyzwoitki?

- Chyba nie sądzi pan, że w związku z tym, co się dzieje wokół tych białek, zrezygnuję z takiej tematyki! Choć muszę przyznać, że nie mogę uwierzyć, iż czysto podstawowe badania, jakie zacząłem prowadzić 18 lat temu, do tego stopnia okażą się przydatne w medycynie.

Od trzech lat zajmuję się wyłącznie ludzkimi białkami związanymi z nowotworami. Badam białko zwane p53. U ludzi chorych na raka białko to jest bardzo często uszkodzone. Jeśli p53 działa prawidłowo - komórka nowotworowa popełnia seppuku (samobójstwo), jeśli jest nieprawidłowe - choroba rozwija się.

Otóż okazuje się, że chore białko potrafi "zakazić" zdrowe. Ale przyzwoitki są w stanie temu zaradzić. Mamy nadzieję, że białka te będą przywracać komórkom nowotworowym zdolność do umierania.

To szalenie ciekawe również ze względów poznawczych. Mamy bowiem do czynienia z nietypową sytuacją, kiedy to białko bierze górę nad DNA. W DNA nadal tkwi błąd, ale białkowa przyzwoitka potrafi zapobiec katastrofie.

W chorobach prionowych, a więc np. w chorobie szalonych krów, liczy się też zmiana białka, a nie DNA.

- Ale w tym wypadku przyzwoitki wyraźnie robią złą robotę. Zbadano system prionopodobny w drożdżach. I okazuje się, że to pewna drożdżowa przyzwoitka decyduje o przemianie zdrowego białka w chore. Czy ta informacja przyda się przy poszukiwaniach metod leczenia chorób prionowych? Tego dziś nie wiemy.

Trudno mi jednak uwierzyć, żeby to była ostatnia tajemnica przyzwoitek.

Źródło: http://wyborcza.gazeta.pl/info/artykul.jsp?xx=522723&dzial=010619

 

   
 
 
    projekt: OS3 multimedia