05.12.98
Nr 285
NAGRODY
Wyróżnienia dla uczonych
Po raz siódmy Fundacja na Rzecz Nauki Polskiej przyznała
doroczne nagrody wybitnym naukowcom, reprezentującym dziedziny
nauk - humanistycznych i społecznych, przyrodniczych i
medycznych, ścisłych oraz technicznych. Wyróżnienie to
uznawane jest obecnie w Polsce za najpoważniejszą nagrodę
naukową. Dzisiaj w Sali Wielkiej Zamku Królewskiego w Warszawie
tradycyjnie już odbędzie się wręczenie nagród FNP. Wraz
z dyplomami i statuetkami wyróżnieni uczeni otrzymają 40
tys. zł każdy. Ich samych oraz ich dokonania prezentujemy
poniżej. t.b.
Prof.
Andrzej Szczeklik
Aspiryna bez tajemnic
Polska nauka ma znaczny udział w wyjaśnieniu skomplikowanych
mechanizmów działania aspiryny - jednego z najczęściej od
ponad 100 lat stosowanych leków. Znaczna w tym zasługa prof.
Andrzeja Szczeklika z Uniwersytetu Jagiellońskiego, wyróżnionego
w tym roku Nagrodą FNP w dziedzinie nauk przyrodniczych i
medycznych. Otrzymał ją za wykrycie mechanizmu przeciwzakrzepowego
działania aspiryny oraz za badania nad patogenezą i metodami
leczenia astmy oskrzelowej, indukowanej aspiryną.
Profesor jest jednym z najbardziej znanych naukowców europejskich.
W 1976 r. opisał działanie prostacykliny w ludzkim organizmie
i wprowadził ją do leczenia chorób tętnic. Przedtem jednak
wstrzyknął ją sobie oraz współpracującemu z nim prof. Ryuszardowi
Gryglewskiemu.
Uczony zawsze interesował się mechanizmami rozwoju choroby
niedokrwiennej serca oraz schorzeniami płuc o podłożu immunologicznym.
- Obydwa, wyróżnione tegoroczną nagrodą badania, dotyczące
krzepliwości krwi i astmy oskrzelowej, tylko pozornie są
od siebie odległe - mówi prof. Szczeklik. W obydwu aspiryna
pełniła rolę sondy do prześledzenia powstałych pod jej wpływem
zmian oraz procesów chorobowych.
Przed prawie 10 lat udowodniono, że ten najpopularniejszy
lek przeciwbólowy i przeciwzapalny, zmniejsza też ryzyko
zawału serca i niedokrwiennego udaru mózgu: potrafi bowiem
blokować zlepianie się płytek krwi - najmniejszych, bezjądrzastych
komórek krwi. Odkrycia tego dokonał prof. John Vane, laureat
Nagrody Nobla z 1982 r. (za badania nad prostaglandyną).
- W naszych badaniach wykazaliśmy, że aspiryna hamuje też
powstawanie trombiny - najważniejszego enzymu krzepnięcia
krwi - mówi prof. Szczeklik. Chroni w ten sposób przed zakrzepami,
często powstającymi w miejscach zawężenia tętnic doprowadzających
krew do mięśnia sercowego. W tych odcinkach naczyń krew wolniej
płynie, a do zawału najczęściej dochodzi wtedy, gdy pęka
blaszka miażdżycowa, zalegająca w wewnętrznych ścianach naczynia.
Badania prowadzone pod kierunkiem prof. Szczeklika wyjaśniły,
dlaczego ludzie z wysokim stężeniem cholesterolu we krwi
powinni zażywać statyny - leki, które go obniżają. Nadmiar
tej substancji, a konkretnie frakcji LDL, nazywanej złym
cholesterolem, sprzyja odkładaniu się w tętnicach blaszek
miażdżycowych, ale jednocześnie upośledza antytrombinowe
działanie aspiryny.
Kwas acetylosalicylowy nie jest jednak cudownym lekiem,
pozbawionym jakichkolwiek działań niepożądanych. Przede wszystkim
zwiększa ryzyko krwawień wewnętrznych, dlatego nie powinien
być nadużywany. U niektórych chorych na astmę połknięcie
jednej tabletki tego środka wywołuje gwałtowny i niebezpieczny
atak duszności. Cierpi z tego powodu aż 10-20 proc. dorosłych
astmatyków. Stąd nazwa tej choroby - astma aspirynowa. Prof.
Szczeklik koordynuje prace Europejskiej Sieci Badań nad Astmą
Aspirynową (AIANE), skupiającej 24 ośrodki uniwersyteckie
z 14 krajów.
- Przedstawiliśmy tzw. teorię cyklooksygenazową, tłumaczącą
gwałtowne reakcje po lekach - mówi uczony. Wyjaśnia ona,
że wywołane aspiryną napady astmy nie są reakcjami alergicznymi,
jak wcześniej sądzono. Związane są z hamowaniem aktywności
cyklooksygenazy w płucach oraz wyrzutem substancji kurczącej
oskrzela, nazywanych leukotrienami. "Badania nad mechanizmem
choroby pozwoliły nam wykazać zaburzenia ekspresji jednego
z kluczowych enzymów w oskrzelach (synteza leuktrienu C4),
a także doprowadziły do odkrycia zmienności (polimorfizmu)
genu kodującego jego białko".
Zbigniew Wojtasiński
Prof.
Janusz Sondel
Dura lex, sed lex
Finowie mogą słuchać wiadomości nadawanych po łacinie
przez radio, my mamy coś o wiele lepszego: "Słownik łacińsko-polski
dla prawników i historyków", za który jego autor, prof.
dr hab. Janusz Sondel z Uniwersytetu Jagiellońskiego otrzymał
Nagrodę Fundacji Nauki Polskiej 98 w dziedzinie nauk humanistycznych
i społecznych.
Jest to dzieło monumentalne, zawierające 100 000 haseł,
a jednak jest rezultatem pracy tylko jednego człowieka. Na
świecie tego rodzaju wydawnictwa przygotowują zespoły wieloosobowe.
Jednak polski słownik nie tylko, że nie jest w niczym gorszy
od dzieł wielu autorów, nie tylko, że nie ma równego sobie
odpowiednika w światowej literaturze przedmiotu, ale ponadto "czuć
w nim jedną rękę", przeniknięty jest osobowością autora
- zresztą, tak jak przystało na pracę prawdziwie humanistyczną.
Wieloosobowe zespoły, nigdzie na świecie, nie zdobyły się
na zawarcie w jednym dziele, oprócz terminologii prawnej
z zakresu łaciny antycznej - również terminologii w łacinie
średniowiecznej, tak bardzo różniącej się od starożytnej.
Co więcej, słownik uwzględnia ewolucję znaczenia podawanych
terminów w ciągu stuleci, a to już jest pasjonujące nie tylko
dla legislatorów.
Samą część leksykalną poprzedza kapitalne, obszerne studium
ukazujące, w zgodzie z najlepszymi kanonami popularyzacji
wiedzy, początki i rozwój łaciny, przyjmowanie jej na gruncie
polskim, znaczenie łaciny w świecie starożytnym, średniowiecznym
i współczesnym, daleko wykraczające poza lingwistykę.
Wydanie słownika zbiegło się ze światowym renesansem łaciny,
lecz w przypadku Polski chodzi o zagadnienie bez porównania
głębsze - o uczenie się korzeni prawa, które, oczywiście,
związane są z Imperium Rzymskim i z językiem łacińskim. Czasy
po II wojnie światowej, w naszym kraju, nie były sprzyjające
dla stanowienia, respektowania i egzekwowania prawa, żonglowano
nim, naginano je do doraźnych potrzeb doktryny, pojawiło
się zjawisko, co zresztą było tajemnicą poliszynela, stania
ponad prawem. Erozji uległa powszechna świadomość konieczności
poszanowania ustaw.
Prof. Janusz Sondel naprawia nie prawo, ale właśnie tę nadwątloną
świadomość. Czyni to od początku swej kariery naukowej. Rzymskiemu
prawu obligacyjnemu poświęcał się w okresie pisania doktoratu
i habilitacji.
Praca nad słownikiem trwała wiele lat, zmieniała się jego
koncepcja. Niejako po drodze, dokonane przekłady średniowiecznych
źródeł łacińskich uświadomiły Profesorowi, jak mało przydatne
są w tego rodzaju pracach słowniki łaciny starożytnej, jak
wielkiej ewolucji uległ ten język, jego duch i litera.
Krzysztof Kowalski
Prof.
Lechosław Latos-Grażyński
Dlaczego krew jest czerwona
Laureat Nagrody Fundacji Nauki Polskiej w dziedzinie nauk
ścisłych za badania nad porfirynami i metaloporfirynami o
szczególnej strukturze molekularnej i elektronowej urodził
się w 1951 roku w Szczecinie.
Cała jego kariera naukowa związana jest z Wydziałem Chemii
Uniwersytetu Wrocławskiego - tam studiował, tam uzyskał stopień
doktora, a następnie doktora habilitowanego, potem tytuł
profesora. Od 1998 roku zatrudniony jest na stanowisku profesora
zwyczajnego Uniwersytetu Wrocławskiego, kieruje Zespołem
Chemii Porfiryn i Metaloporfiryn. Od blisko 20 lat ściśle
współpracuje z profesorem Alanem L. Balchem, pracującym na
Wydziale Chemii Uniwersytetu Kalifornijskiego, gdzie odbywał
swój pierwszy staż naukowy.
Porfiryny to grupa związków aromatycznych składających się
z czterech pierścieni pirolowych połączonych mostkami metinowymi
(=CH-). Ich pochodne to metaloporfiryny, posiadające wbudowany
za pośrednictwem atomów azotu jon metalu, np. żelaza czy
magnezu. Jednym z takich układów, ze związanym atomem żelaza,
jest hem - kluczowy element hemoglobiny, czyli białka, które
przenosi tlen i umożliwia oddychanie. W świecie roślin kluczowe
znaczenie ma inna pochodna metaloporfiryn, chlorofil, związek
bezpośrednio odpowiedzialny za zjawisko fotosyntezy.
- Najogólniej rzecz biorąc - mówi profesor Latos-Grażyński
- tematyka moich prac związana jest z szukaniem odpowiedzi
na pytanie, dlaczego krew jest czerwona, a liście zielone.
A dokładniej - chodzi o wyjaśnienie, dlaczego spośród wielu
licznych możliwych izomerów (odmian) porfiryn, natura do
pełnienia roli decydującej o procesach życiowych w organizmach
żywych wybrała właśnie ten jeden. Z mego punktu widzenia
intrygujące jest zrozumienie różnorodności biochemii procesów
zachodzących z udziałem tego szczególnego związku w nadziei,
że uda się je poznać i odtworzyć poza strukturą białkową.
Punktem wyjścia dla naszych badań jest synteza zmodyfikowanych
porfiryn, w których jeden z atomów azotu zastępujemy tlenem,
siarką czy selenem. Nagrodą stało się dla nas wyizolowanie "odwróconej" porfiryny,
która budową przypomina porfirynę, ale jeden z atomów azotu
wymienił się miejscami z atomem węgla. Taka "odwrócona" porfiryna,
zwana karbaporfiryną, wyznacza zupełnie nowy, ekscytujący
obszar badań w zakresie chemii metaloorganicznej.
Zapytany o potencjalne zastosowania swoich prac, prof. Latos-Grażyński
odpowiada, że naukowiec zajmujący się badaniami podstawowymi
musi być cierpliwy, bowiem inspiracje do ciekawych badań
stosowanych wciąż znajdowane są często w pracach, które powstały
przed półwieczem. Z drugiej strony - gdyby odkrywcy jądrowego
rezonansu magnetycznego powiedziano w 1945 roku, że po niespełna
pół wieku zjawisko to będzie wykorzystane w popularnej medycznej
aparaturze diagnostycznej, byłby na pewno bardzo zdziwiony.
Potencjalne zastosowania prac profesora obejmują m.in. użycie
porfiryn jako molekularnych urządzeń elektronicznych oraz
konstrukcję systemów katalitycznych na bazie metaloporfiryn
(katalizatory trzeciej generacji). Synteza porfiryn o ściśle
określonych właściwościach może też mieć duże znaczenie dla
medycyny (terapia fotodynamiczna nowotworów).
Adam Jamiołkowski
Prof.
Leszek Stoch
Szkło nie tylko z piasku i wody
Prof. Leszek Stoch z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie
opracował rodzaj szkła o oryginalnym składzie i strukturze,
a tym samym niekonwencjonalnych właściwościach i rewelacyjnych
zastosowaniach w przyszłości. Nowy materiał szklisty może
użyźniać glebę w ogrodach, neutralizować ścieki, zastąpić
ubytki w zębach, a nawet ochraniać zabytkowe witraże przed
zanieczyszczonym powietrzem. Ma wiele innych zastosowań,
a wszystko zależy od jego składu.
Szkło krzemianowo-fosforanowe z magnezem, potasem i wapniem,
aktywne chemicznie i biologicznie, może być przydatne w ochronie
środowiska. Jest doskonałym ekologicznym środkiem użyźniającym,
szczególnie dla upraw ogrodniczych i obszarów przemysłowo
zdegradowanych. Przyjmuje do swego składu mikroelementy i
siarkę. Jest odporne na działanie wody, natomiast zawarte
w nim pierwiastki są łatwo przyswajalne przez systemy korzeniowe
roślin, stosownie do ich potrzeb, bez groźby przedozowania
ich i wypłukiwania składników pokarmowych.
- Nowy materiał może być konkurencją dla tradycyjnie stosowanych
nawozów - twierdzi prof. Stoch. Rozwiązanie chronione jest
patentem. Podobnie ochronę patentową otrzymały inne zastosowania
nowego materiału szklistego.
Szkła zawierające apatyt oraz krzemian wapnia o właściwościach
bioaktywnych są przydatne w medycynie i stomatologii do wypełniania
ubytków kostnych.
- Potrafimy sterować proces krystalizacji i otrzymywać nowy
typ materiałów ze szkła - wyjaśnia profesor. - W czasie jego
ogrzewania tworzą się nowe związki o różnym składzie i różnych
właściwościach. W sposób świadomy możemy projektować te materiały
i dobierać ich skład, w zależności od tego, do czego będziemy
chcieli je zastosować.
Jak bardzo różne mogą być technologie otrzymywania materiałów
szklistych, wystarczy wspomnieć o szklanych płytach kuchennych,
na których stawiamy garnki do gotowania oraz stożkach rakiet
balistycznych. Prace prof. Stocha nad materiałami szklistymi
przyniosły opracowanie oryginalnej koncepcji stanu szklistego
oraz modelu szkła, które jak twierdzą jurorzy z Komitetu
Badań Naukowych, zmieniają tradycyjne poglądy na ten materiał
znany od stuleci.
Dzięki badaniom prof. Leszka Stocha powstały szkła aktywne
chemicznie wykazujące wrażliwość na agresywne działania zanieczyszczonej
atmosfery i pod jej wpływem szybko zmieniające powierzchnię.
Umieszczone w pobliżu zabytkowych okien witrażowych sprawdziły
się jako sensory monitorujące rodzaj i stopień ich zagrożenia
zanieczyszczeniami atmosferycznymi.
Wykorzystując ustalone wcześniej prawidłowości rządzące
migracją i redystrybucją składników szkieł w podwyższonych
temperaturach, udało się uzyskać szkła mikroporowate z możliwością
regulowania w szerokim zakresie średnicy i koncentracji porów.
Są przydatne jako materiały do filtracji, sorbenty i nośniki
katalizatorów.
Wytworzono też szkła makroporowate z przeznaczeniem na nośniki
kultur bakteryjnych dla biotechnologii i oczyszczania ścieków.
- Lekka szklana kulka z koloniami bakterii może pływać po
powierzchni wody, a mikroorganizmy rozkładają ścieki - stara
się wyłożyć profesor w sposób jak najbardziej zrozumiały
sedno wynalazku.
Wraz ze współpracownikami z Katedry Szkła i Emalii AGH prof.
Stoch opracował technologię otrzymywania różnego rodzaju
szkieł z odpadów przemysłowych: ze stłuczki szklanej, popiołów
lotnych i żużli hutniczych. W rozmowie telefonicznej profesor
powiedział nam, iż szkło niekonwencjonalne opracowane w AGH
jest materiałem krajowym, tanim. Również technologia jest
niedroga i jest to dobra oferta ze strony nauki dla małych
przedsiębiorstw.
Krystyna Forowicz
Źródło:
|