|Mapa strony |FAQ |English |Szukaj 
Znajdź program
 
FNP w prasie
  Najnowsze
  Głosy o fundacji
 
Przedstawiciele fundacji w prasie
  Prasa o laureatach i beneficjentach FNP
  Spór z Izbą Skarbową
  Recenzje książek
 
  FNP w prasie \ Prasa o laureatach i beneficjentach FNP    
   


Magazyn 12.01.01 Nr 2
WYWIAD
Z profesorem Janem Strelau z Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego rozmawia Grzegorz Łyś

Po swojemu

HIPOKRATES UWAŻAŁ, ŻE STAN ZDROWIA CZłOWIEKA ZALEŻY OD PROPORCJI w jego organizmie czterech soków, czyli "humorów", stanowiących naturę ciała. Idąc jego śladem, grecki lekarz Galen twierdził, że przewaga krwi czyni człowieka sangwinikiem, flegmy - flegmatykiem, żółci - cholerykiem, a czarnej żółci - melancholikiem. Myśl ta przetrwała do dziś. Nawiązują do niej najwybitniejsi współcześni psychologowie. Czy nasza skłonność do gniewu wynika z nadmiaru żółci, a silne nerwy zawdzięczamy flegmie?

- Z dzisiejszego punktu widzenia są to metafory, ale metafory użyte z godną podziwu intuicją. Typologia Galena - te cztery powszechnie znane temperamenty - nadal służy do opisu osobowości i w gruncie rzeczy niewiele straciła na aktualności. Ujmuje ona różnice indywidualne między ludźmi i jednocześnie poszukuje mechanizmów leżących u podstaw temperamentu w fizjologii, w organizmie. Jest to bliskie współczesnym koncepcjom i badaniom nad temperamentem.

Czym są zatem humory?

- To szereg mechanizmów fizjologicznych w układzie nerwowym. O naszych emocjach decyduje np. w znacznym stopniu oddziaływanie między pniem mózgu a korą mózgową. W ostatnich latach przybywa dowodów, że cechy temperamentu zależą od neuroprzekaźników, czyli substancji takich, jak dopamina czy serotonina oraz od właściwości układu hormonalnego. Nie istnieje jednak żaden pojedynczy mechanizm czy substancja na podobieństwo "soku" Hipokratesa. O temperamencie i jego poszczególnych cechach, takich jak poziom wrażliwości na bodźce, decyduje splot wielu czynników fizjologicznych i biochemicznych. Składają się one na tak zwaną indywidualność neurohormonalną. To tak jak z "przyspieszalnością" samochodu. O tym, ile potrzeba czasu od momentu startu do pokonania pierwszych stu metrów, przesądza nie tylko pojemność silnika, ale także jego inne zespoły, kształt karoserii, jakość opon.

Dlaczego różnimy się temperamentem?

- Temperament przejawia się od najwcześniejszego dzieciństwa - w ruchach niemowlęcia, w natężeniu płaczu, w rytmice funkcji biologicznych. Cechy temperamentu mają także zwierzęta: psy, koty, nie mówiąc już o koniach. Badania w ostatniej dekadzie wykazały ponad wszelką wątpliwość, że różnice temperamentu uwarunkowane są w dużym stopniu, prawdopodobnie w 40 procentach, czynnikiem genetycznym. Czynniki środowiskowe także odgrywają dużą rolę, ale - wbrew opinii rodziców i wychowawców - szczególnie te, które członkowie tej samej rodziny doświadczają odmiennie. Widać to najlepiej na przykładzie bliźniąt jednojajowych, które mają identyczny program genetyczny. Zdarza się, że jeden bliźniak odbiera jednakowe zabiegi wychowawcze jako przyjazne, a drugi jako wrogie. I właśnie ten czynnik powoduje, że bliźniacy stają się inni.

Cechy temperamentu wydają się na co dzień mało istotne, ale dochodzą do głosu, kiedy człowiek konfrontowany jest z sytuacją trudną, stresową. Wtedy okazują się ważne, albo nawet decydujące. Osoba o dużej wrażliwości i małej wytrzymałości nie podejmie się roli menedżera, a jeśli się podejmie, to po paru latach zacznie przejawiać zaburzenia zachowania. Jest wielkie prawdopodobieństwo, że stanie się neurotykiem, może zapaść na różne choroby psychosomatyczne, na przykład zawał, wrzód żołądka czy egzemę. Można przewidywać ze sporym prawdopodobieństwem, że ktoś, kto charakteryzuje się dużym poziomem aktywności i niewielką wrażliwością, będzie uprawiał na przykład sporty samochodowe albo - w skrajnym przypadku - napadał na banki. Osoba o dużej wrażliwości emocjonalnej zajmie się być może szachami albo zostanie kieszonkowcem.

Nadzwyczaj wrażliwy złodziej?

- W warszawskiej szkole psychologicznej uważamy, że cechy temperamentu odnoszą się jedynie do tak zwanej formalnej charakterystyki zachowania. Nasze badania nie dotyczą treści zachowania, jego kierunku w wymiarze społecznym.

Jest to jedno z istotnych założeń Regulacyjnej Teorii Temperamentu. Za jej opracowanie otrzymał pan nagrodę Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, "polskiego Nobla".

- Istota i oryginalność tej teorii polega przede wszystkim na tym, że nadaliśmy cechom temperamentu status "moderatora". Naszym zdaniem modyfikują one siłę docierających do nas bodźców - osłabiają je lub wzmacniają - wpływając w ten sposób na subiektywną "wartość" emocjonalną sytuacji, w których jednostka się znajduje. Ludzie bardziej wrażliwi odbierają takie same bodźce jako silniejsze, mniej wrażliwi jako słabsze. Dlatego sytuacja, która u osób odpornych, "niskowrażliwych", nie powoduje napięcia, dla osób "wysokowrażliwych" jest już stresem. Znaczna część naszych badań dotyczy właśnie problemów stresu. Ma on dwie strony. Jedna to negatywne przeżycie emocjonalne, na przykład lęk. Emocji towarzyszy wysoki poziom aktywacji fizjologicznej, czyli napięcie. U niektórych osób, które są bardzo wrażliwe i mało wydolne, poziom aktywacji jest chronicznie podwyższony, dlatego unikają one bodźców i sytuacji silnie "zagrażających". W tym właśnie, w poszukiwaniu właściwego dla siebie stylu działania i zachowania, wyraża się adaptacyjna rola temperamentu.

Nasza biologia nakazuje nam być "w zgodzie z sobą"?

- Dla higieny psychicznej dobrze jest uświadamiać sobie, że mamy taką a nie inną strukturę psychiczną. Organizować sobie środowisko i otoczenie oraz styl życia i pracy tak, by korespondowały z poziomem wrażliwości. Jeśli wiem, że mam duże zapotrzebowanie na mocne wrażenia, powinienem je sobie zapewniać, ale w sposób społecznie akceptowalny. Trzeba pamiętać, że ta akurat cecha temperamentu - potrzeba silnej stymulacji - łatwo może prowadzić do wykolejenia, bo sytuacje ekstremalnie stymulujące są często, niestety, aspołeczne.

Ale człowiek kieruje się nie tylko potrzebą uzgadniania własnej chemii z otoczeniem. Na jego dążenia, zachowania i wyobrażenia o życiu wpływają wzory z zewnątrz.

- Ludzie rzeczywiście starają się naśladować innych, bez względu na swoje psychiczne predyspozycje. Widoczne jest to wyraźnie na przykład w grupach młodzieżowych w okresie szkolnym. Uczestniczymy również w takich formach aktywności grupy, które są sprzeczne z naszym temperamentem. Jednak temperament nie przesądza o kierunku zachowania. I w ogóle nie należy z tym przesadzać. Cechy temperamentu, jakiekolwiek by były, same w sobie należą do właściwości najmniej "szkodliwych" dla naszej przyszłości. Przeprowadziliśmy na próbie reprezentatywnej badanie 50 zawodów z punktu widzenia ich wartości stymulacyjnej. Potem poprosiliśmy uczniów klas maturalnych o wskazanie trzech zawodów, które chcieliby wykonywać, i trzech, które im nie odpowiadają. Osoby "niskoreaktywne" nie różniły się od "wysokoreaktywnych" przy wskazywaniu zawodów preferowanych, natomiast w odróżnieniu od nich wiedziały dokładnie, czym się nie chcą zajmować - zawodami "zagrażającymi" ich równowadze. Tak więc ludzie nawet podświadomie zdają sobie sprawę, na ile ich stać. Nauka, która wypływa z badań nad temperamentem - jeżeli jesteś wrażliwy i mało wytrzymały emocjonalnie, nie podejmuj aktywności, która wiąże się z dużym obciążeniem emocjonalnym - nie musi jednak przekreślać naszych marzeń. Trzeba po prostu organizować sobie zajęcia w taki sposób, by uwzględniać ograniczenia wynikające z właściwości naszej psychiki. Pracować na przykład krócej albo z dłuższymi przerwami niż inni, bardziej wytrzymali.

Czy odkrycie, że nasze zachowanie, a nawet przyszłość są w znacznym stopniu zdeterminowane przez geny, nie przekreśla idei doskonalenia się człowieka i wiary, że można zmienić się na lepsze? Jaki sens mają w świetle tego zabiegi wychowawcze i praca nad sobą?

- Człowiek na pewno może się zmienić. W genetyce istnieje jednak pojęcie "zakres reagowania". Oznacza to, że ludzkie możliwości, możliwości każdego z nas, choć wielkie - są ograniczone. Ale ten obszar, jakkolwiek objęty naturalnymi biologicznymi granicami, jest wciąż ogromny. Jeszcze raz podkreślę - cechy temperamentu o niczym nie przesądzają.

Jeden z recenzentów pana pracy napisał: "W historii polskiej psychologii nie było narzędzia psychologicznego, które znalazłoby takie uznanie międzynarodowej społeczności psychologicznej, jak Kwestionariusz Temperamentu Strelaua". Ale kwestionariusz to narzędzie do pomiaru osobowości, mogące służyć klasyfikowaniu ludzi. Czy nie obawia się pan, że badania temperamentu przyczynią się do dyskryminacji osób z "chronicznie podwyższonym poziomem aktywacji"? Nie ma co ukrywać, że "wysokowrażliwy" i "mało wytrzymały" może oznaczać po prostu "gorszy".

- Gorszy w pewnych zawodach. Myślę, że gdy poszukujemy pracownika, który ma pracować w wieży kontrolnej lotniska, posiadanie narzędzia, które pozwoli wyeliminować osoby wysokoneurotyczne, jest dobrodziejstwem. Naprawdę trudno tu mówić o dyskryminacji. Zresztą to działa w obie strony. Jeżeli szukam kandydata do zawodu, który charakteryzuje się wyraźną izolacją od bodźców, nabór osób, które są aktywne i mało wrażliwe, to klęska. Jest wiele zawodów, które preferują zdecydowanie osoby mniej odporne i wytrzymałe.

Stróż nocny?

- Trudno sobie wyobrazić osobę o dużym zapotrzebowaniu na stymulację pracującą na przykład w bibliotece. Klasyczny przykład to praca przy taśmie: osoba o niskiej wrażliwości nie sprawdzi się i stale będzie popełniać błędy.

Z potocznego doświadczenia wynika jednak, że większa aktywność i mniejsza wrażliwość daje lepsze szanse na to, co uchodzi za szczególnie godne pożądania: na władzę, pieniądze i piękne kobiety.

- Jeśli chodzi o kobiety, to niekiedy doceniają one wysoką wrażliwość emocjonalną u mężczyzn. Nie ma tu, wbrew pozorom, prostych zależności. Istnieją różnice indywidualne, na szczęście.

Rozmawiał Grzegorz Łyś

 

   
 
 
    projekt: OS3 multimedia