Przejdź do treści

Czy w świecie shortsów i TikToka jest jeszcze miejsce na długie formy? O przyszłości książki naukowej rozmawiamy z dr Anną Jamką, koordynatorką serii Monografie FNP

Opublikowano: %s 23.04.2026

W świecie zdominowanym przez krótkie filmiki i szybkie informacje,  obszerne publikacje naukowe mogą wydawać się reliktem przeszłości. Czy jednak na pewno? O tym, dlaczego humanistyka wciąż potrzebuje miejsca na rozbudowaną argumentację, jak zmienia się profil współczesnego czytelnika 
i czy sztuczna inteligencja zastąpi badaczy w interpretacji świata rozmawiamy z dr Anną Jamką, koordynatorką serii Monografie Fundacji na rzecz Nauki Polskiej. 

Zacznijmy od tego, jak dziś wygląda konsumpcja treści i od razu postawmy pytanie - czy w świecie krótkich filmików w social mediach i błyskawicznych artykułów w sieci wciąż warto wydawać opasłe serie naukowe?

Dr Anna Jamka: Warto, bo monografia to specyficzna forma komunikacji specjalistycznej - pisana przez naukowców dla naukowców. Choć w wielu dziedzinach królują dziś artykuły czy raporty, humaniści i badacze społeczni wciąż potrzebują książki jako głównego narzędzia wymiany myśli. Wynika to ze specyfiki ich pracy - zagadnienia, którymi się zajmują, są wielowątkowe i wymagają rozbudowanej argumentacji. Rzetelne, nieupraszczające przedstawienie takich tematów w formie jednego artykułu jest niezwykle trudne, a w kilkudziesięciosekundowym filmiku po prostu niemożliwe. „Opasłe tomiszcza” pełnią więc funkcję, której szybkie media nie zastąpią. Z kolei te monografie, które łączą rygor naukowy z przystępnością, stają się mostem między akademią a społeczeństwem.

Kim zatem jest dzisiaj czytelnik monografii? Czy to w tylko wąskie, hermetyczne grono ekspertów?

Zasadniczo odbiorcą pozostaje naukowiec, ale granice między literaturą specjalistyczną a tą czytaną dla przyjemności i poszerzenia horyzontów zaczynają się rozmywać. Widać to po sukcesach monografii naukowych w nagrodach literackich, jak Nagroda Literacka Gdynia dla Marty Baron-Milian czy nominacja do Nagrody Literackiej Warszawy dla Marty Michalskiej. Rośnie też popularność wydarzeń opartych na książkach naukowych, czego przykładem jest cykl „Nauka objaśnia świat”, realizowany przez Fundację na rzecz Nauki Polskiej we współpracy z Domem Spotkań z Historią. Coraz częściej badacze publikują w wydawnictwach komercyjnych, dostosowują formę przekazu do szerszego grona odbiorców, nie rezygnując przy tym z merytorycznej głębi. To sprzyja ponownemu zainteresowaniu dłuższą formą i poszerza krąg czytelników książek naukowych. 

To poszerzanie się kręgu odbiorców sugeruje zmianę potrzeb. Czego dzisiejszy czytelnik szuka w nauce – ucieczki od internetowej powierzchowności czy raczej przystępnego, niemal eseistycznego języka?

Moim zdaniem – a to opieram raczej na obserwacji niż twardych danych – dla czytelnika specjalistycznego oczekiwania raczej się nie zmieniły: to odbiorca oswojony ze złożonym wywodem i terminologią. Jednak dla odbiorcy spoza akademii monografia staje się ciekawą alternatywą dla fragmentarycznych treści z internetu. Aby jednak tak się stało, konieczna jest zmiana sposobu pisania: większa przejrzystość i mniej hermetyczny język przy jednoczesnym zachowaniu rygoru naukowego. Nie chodzi o upraszczanie, ale o świadome pisanie dla ludzi spoza wąskiego kręgu odbiorców. Myślę też, że takie ćwiczenie wyszłoby nam, badaczom, na dobre.

Zmieńmy na chwilę perspektywę i skupmy się na samej formie. Jak za dekadę może wyglądać książka naukowa - czy papier przetrwa?

Papier zapewne będzie pojawiał się coraz rzadziej. Już dziś większość literatury naukowej funkcjonuje dwutorowo, a format cyfrowy jest w pracy badawczej po prostu bardziej funkcjonalny - pozwala na szybsze przeszukiwanie i lepszą organizację materiału. Myślę, że e-monografie będą stopniowo wypierać druk. Przy czym cyfrowość to nie tylko zmiana nośnika, ale nowe możliwości: włączanie materiałów audiowizualnych czy interaktywnych. Aby ten model stał się standardem, potrzebne są odpowiednie polityki: od tworzenia i utrzymania infrastruktury po systemowe zachęty dla naukowczyń i naukowców do publikowania w takiej formie. W Polsce specjalistami w dziedzinie nowych form komunikacji naukowej są badaczki i badacze z Centrum Humanistyki Cyfrowej IBL PAN, którzy publikują m.in. raporty dotyczące otwartych modeli wydawniczych i przyszłości komunikacji naukowej.

Mówiąc o cyfryzacji, nie sposób pominąć sztucznej inteligencji. Czy AI to dla humanisty tylko sprawne narzędzie do przeszukiwania baz danych, czy też może wkrótce zastąpić go w interpretacji świata lub stać się współautorem książek?

Na obecnym etapie trudno o jednoznaczną odpowiedź. Na pewno systemy AI przewyższają nas dziś mocą przetwarzania danych. Jednak ani człowiek, ani maszyna nie są neutralni czy wolni od uprzedzeń. Kluczowa różnica polega na tym, że tylko człowiek może ponosić odpowiedzialność za sformułowane tezy. Myślę, że badacz jako osoba nadzorująca proces, interpretująca wyniki i osadzająca je w szerszym kontekście, jeszcze długo nie zostanie zastąpiony przez maszynę. Zamiast więc pytać o „zastępowalność”, należałoby zastanowić się, jaką rolę chcemy przypisać sztucznej inteligencji w humanistyce. AI nie może być autorem ani współautorem publikacji, bo nie jest autonomicznym podmiotem. Może natomiast stać się narzędziem służącym m.in. do zbierania informacji czy redakcji tekstu w obcym języku. Kluczowe jest jednak korzystanie z niej w sposób krytyczny, odpowiedzialny i transparentny. Punktem odniesienia mogą być tutaj chociażby rekomendacje Komisji Europejskiej dot. odpowiedzialnego wykorzystania AI w badaniach.

Na koniec wybiegnijmy nieco w przyszłość. Jakie obszary tematyczne będą dominować w publikacjach naukowych w najbliższych latach?

Jeśli chodzi o nauki humanistyczne i społeczne, widzę kilka kluczowych nurtów. Po pierwsze, dalej będzie rozwijał się tzw. „zwrot ludowy”, czyli badanie doświadczeń klas nieuprzywilejowanych. Drugim obszarem są relacje między człowiekiem a nowymi technologiami analizowane w różnych wymiarach życia: pracy, relacji intymnych czy uczestnictwa w życiu publicznym. Szczególnie istotne będą tu badania nad wpływem sztucznej inteligencji, platform cyfrowych i infrastruktury danych na sposoby wytwarzania i obiegu wiedzy i informacji, a także kwestii autorstwa - zarówno w ujęciu prawnym, jak i filozoficznym. Na znaczeniu zyskują też kwestie demograficzne: starzenie się społeczeństw, spadająca dzietność i zmieniające się modele relacji i życia rodzinnego. Coraz częściej łączy się je z analizą polityk publicznych, ekonomii społecznej i nierówności społecznych, a także z refleksją nad wpływem cyfryzacji na te procesy. Można też się spodziewać ewolucji badań nad płcią. Obok dobrze ugruntowanej perspektywy feministycznej mogą pojawić się też analizy nierówności z perspektywy doświadczeń mężczyzn.

Dziękujemy za rozmowę!

Dr Anna Jamka - doktorka językoznawstwa, koordynatorka serii Monografie FNP, adiunktka w Instytucie Lingwistyki Stosowanej UW, w FNP zajmuje się m.in. koordynacją wydarzeń dookoła serii Monografie FNP.

Zapraszamy do lektury książek z serii Monografie FNP, dostępnych także w trybie open access.